Jednolity rynek cyfrowy: Internet bez barier

06.06.2016

Konsument w sieci chce, żeby wszystko było łatwe i przystępne. Tak nie będzie, dopóki w Unii sprawy cyfrowe regulowało 28 odrębnych reżimów prawnych. Dlatego Bruksela chce to zmienić.

Unia Europejska to pół miliarda mieszkańców i największy rynek na świecie. Rynek ten istnieje jednak tylko wirtualnie, jest bowiem rozparcelowany między 28, czasami skrajnie różnych reż Od ponad dwudziestu lat przedsiębiorcy i obywatele Unii mogą korzystać z zasad tzw. „czterech swobód” obowiązujących na Jednolitym Rynku Europejskim (rynku wewnętrznym). O ile swoboda wymiary towarów jest łatwa do realizacji w tradycyjnych kanałach biznesowych, to w świecie wirtualnym użytkownicy napotykają na całkiem realne bariery. Potwierdzają to zresztą badania Komisji Europejskiej. Wynika z nich, że zaledwie 15 proc. konsumentów na Starym Kontynencie kupuje przez Internet w innych krajach, a swoją ofertę do klientów zagranicznych w obrębie wspólnoty oferuje zaledwie 7 proc. przedsiębiorstw.

To między innymi dlatego Komisja Europejska w maju ogłosiła strategie utworzenia Jednolitego Rynku Cyfrowego. Jej celem jest ujednolicenie regulacji prawnych w krajach członkowskich tak, aby znieść bariery dla rozwoju handlu internetowego wewnątrz wspólnoty oraz ułatwić wszystkim Europejczykom korzystanie z zasobów cyfrowych. – Chcę, żeby Europejczycy wszędzie mogli kupować jak w domu, a europejskie firmy mogły sprzedawać jak w rodzinnym kraju – deklarował w maju wiceszef Komisji Europejskiej Andrus Ansip.

W tym celu KE chce m.in. uregulować kwestię opłat za przesyłki pocztowe, wysokość których – co doskonale wie każdy, kto zamawiał jakiś produkt przez Internet w innym kraju – często przewyższa koszt samego zakupu. Bruksela upatruje w cenach przesyłek między poszczególnymi krajami jednej z głównych przyczyn niechęci Europejczyków do robienia zakupów on-line w innych państwach członkowskich. Z danych Komisji wynika, że 62 proc. firm handlujących w  Internecie uważa koszty związane z przesyłkami pocztowymi za problem.

Bruksela chce także skończyć z praktyką geoblokowania, czyli zabraniania dostępu do pewnej usługi przez dostawcę przez wzgląd na położenie geograficzne. Najlepszym przykładem jest dostęp do serwisów internetowych z muzyką, filmami lub serialami takich jak Netflix czy HBO Go . Do niedawna były one niedostępne w legalny sposób w Polsce. Co więcej, legalnie wykupiony abonament w jednym kraju, może nie działać podczas podróży lub pobytu w innym kraju UE. Dystrybutorzy treści w ten sposób chcą uchronić się przed oskarżeniami o naruszenie praw autorskich, które są ograniczone terytorialnie. Zresztą przykładów geoblokowania jest bardzo wiele – wystarczy, że spróbujemy obejrzeć przez Internet odcinek programu motoryzacyjnego „Top Gear” przy pomocy należącego do BBC serwisu iPlayer. Aby wyjść naprzeciw tym niedogodnościom, Komisja musi podjąć się prac nad ujednoliceniem praw autorskich w obrębie całej wspólnoty.

Wśród wielu wyzwań regulacyjnych wymienić należy kwestie związane z big data, funkcjonowania operatorów telekomunikacyjnych, bezpieczeństwa, ochrony danych osobowych itp. Świat biznesu ze zniecierpliwieniem oczekuje ujednolicenia przepisów prawnych związanych z podatkiem VAT. Z danych Komisji wynika, że firmy sprzedające swoje produkty lub usługi do innych krajów wspólnoty tylko w przypadku kosztów związanych z obsługą tego podatku są narażone na średnie dodatkowe koszty w wysokości 5 tys. euro.

Warto śledzić przebieg prac nad zmianami proponowanymi przez Brukselę, bowiem niektórym przedsiębiorcom mogą ułatwić życie. Już teraz wszyscy mogą cieszyć się spadającymi regularnie opłatami roamingowym, których ostateczne zniesienie ustalono na czerwiec 2017 r.

Źródło: Trendbook